Rozważania różańcowe

Tajemnice bolesne - rozważania ks. Piotra Glasa

Tajemnica modlitwy w Ogrójcu

To był ten moment, w którym zaczęło się cierpienie dla Chrystusa. Tym pierwszym cierpieniem nie było cierpienie fizyczne: ono było poprzedzone cierpieniem duchowym. Wszyscy go odrzucili. Jeden Go zdradził - ten, którego sam wybrał. Inni nie mogli czuwać nawet godziny. Jezus został kompletnie sam. Poziom jego duchowej rozterki, tego ludzkiego strachu, był tak wysoki, ze krwawy pot spływał mu z czoła i kapał na skałę. Nawet nie możemy sobie wyobrazić, co przeżywał człowiek-Bóg.
Dziś, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy opuszczeni, w wielu sytuacjach naszego życia, że nawet sam Bóg o nas zapomniał... ale to nie jest prawda. Każdy z nas w swoim życiu musi kiedyś przejść taki moment ciemności, ogrójca, kiedy te chmury zakrywają nawet księżyc, kiedy zostajemy sami, kiedy dookoła nie ma nawet najbliższych. Kiedy przyjdzie taki moment, prośmy wówczas Maryję, aby Ona - Nasza Matka - stała obok nas. Abyśmy nigdy nie popadli w rozpacz, bo rozpacz jest szatańska.
Bóg może nawet i ze strachu wyprowadzić wiele dobra. Z tego ludzkiego lęku. Ale kiedy popadniemy w rozpacz, wówczas też świadomie odrzucamy Bożą obecność i opatrzność w naszym życiu.
Prośmy teraz również i za tych, którzy są w tej chwili w takiej sytuacji. Może to być ktoś bliski, kto jest w takiej rozpaczy. Wyciągnijmy rękę, bo sami nie dadzą rady z tego wyjść. Jesteśmy tylko ludźmi. Oni nas tak bardzo potrzebują.
Niech ta dziesiątka różańca będzie wielką pomocą dla ludzi, którzy leżą już na ziemi i nie mają siły powstać. Może czekają właśnie na tę jedną modlitwę, która pozwoli im wstać na nowo i zobaczyć to przysłowiowe ”światełko w tunelu”. To światło, które jest dla nas Bogiem. Które nas kocha i nigdy nie opuści.

Tajemnica biczowania Pana Jezusa

Mamy różne obrazy tej sceny biczowania. Czasami nieraz widzimy obrazy Jezusa już ukrzyżowanego czy biczowanego, ale na Jego ciele nie ma żadnych ran, albo są bardzo delikatne.
A jak było naprawdę? Wyrywane kawałki Jego mięsa, skóry... to co dzieje się dziś, kiedy grzeszę i bluźnię Bogu. Ile dziś jest grzechu, ile dziś jest bluźnierstw... na świecie i również w samym kościele... mało tego - grzechu, który się usprawiedliwia i chce się błogosławić... i mówi się: ”to jest właśnie też miłość, którą Bóg toleruje!”
Nie wyobrażamy sobie, jak strasznie dziś Bóg cierpi. Jak bardzo plujemy mu w twarz... zrobiliśmy sobie z Boga kolegę - kumpla, któremu wszystko się podoba. Bóg jest Bogiem kochającym, ale i wymagającym. Dał nam dziesięć przykazań - trzymajmy się ich.
Dlatego przeprośmy teraz Boga za nasze osobiste grzechy, za przeszłość, za bluźnierstwa... ale równocześnie módlmy się za tych naszych najbliższych, którzy może ciągle żyją w tych bluźnierstwach i grzechach, za świat cały. Bóg czeka cierpliwie. Ale w którymś momencie - jak mówi nam historia, jak mówi nam Biblia - cierpliwość Jego może się skończyć... dlatego prośmy Boga w tej chwili o Jego miłosierdzie.
Módlmy się za wstawiennictwem naszej Matki, aby Ona podtrzymywała Jego karzącą rękę. By wybłagała u Boga jeszcze czas dla nas na opamiętanie się. Prośmy za siebie samych, abyśmy teraz przeprosili też Boga i ukorzyli się przed Nim za nasze grzechy, które popełniliśmy w swoim życiu. Nie biczujmy Go już więcej.

Tajemnica cierniem ukoronowania

Patrzę tylko na głowę Chrystusa, który ma koronę z ciernia, trochę go kłującą, trochę spływa krwi... ale tak naprawdę za tą sceną dzisiaj widzę ludzi, którzy sobie drwią z Boga: ”Ty jesteś królem? Gdzie jest Twoje królestwo? Gdzie jest Twoja armia, gdzie jest Twoja broń? Kim Ty jesteś, że mamy się Tobą dzisiaj przejmować? Spójrz na nas: My dzisiaj mamy moc i siłę! My dzisiaj rządzimy światem! Ty jesteś królem... od cierni i śmietników! My dzisiaj jesteśmy władcami i królami!” Szydzenie, pogardzanie: ”Jeżeli jesteś królem - prorokuj! Gdzie są Twoi żołnierze?”
Ta tajemnica to jest tajemnica naszej pychy. Strasznej pychy, która rozsadza dzisiaj nasze serca. My stajemy się bogami, człowiek zastępuje Boga. Ostatnio ktoś powiedział, że Jezus to jest fake-news... ”Nie przejmujmy się, my rządzimy światem!” A tak naprawdę - to królem tego świata jest ktoś inny... i chce, abyśmy koronowali Chrystusa codziennie, pluli Mu w twarz... ”Prorokuj! Uzdrawiaj! Gdzie jesteś? Milczysz? Popatrz, co się dzieje, a Ty nic?”
Boże, naucz nas pokory. Módlmy się: Bóg działa tylko w sercach pokornych i przez serca pokorne. Może i nas będą tak ośmieszać, wkładać nam koronę cierniową i mówić: ”Gdzie jest twój Bóg? On jakiś milczący, jakiś cichy, przestraszony...” Nie bójmy się tego.
Zło jest bardzo krzykliwe, ale zwycięstwo jest nasze. Kiedy On przyjdzie - tamci będą drżeć. Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi będą ostatnimi. Wszystko będzie ujawnione i nic się nie schowa przed Bogiem. Módlmy się o tę pewność wiary. Jesteśmy już zwycięzcami, nawet jeśli wydaje nam się, że przegraliśmy. Że na Boga nie ma co stawiać. On jest naszym Królem.

Tajemnica niesienia krzyża

Wiemy z Biblii i z Tradycji oraz z nauczania Kościoła, co Chrystus przeszedł, niosąc krzyż. To była już - powiedzielibyśmy po ludzku - ”ostatnia prosta”. Potem już było tylko gorzej. Zawsze mnie niepokoi ta scena, którą jakoś bardzo się pomija: spotkania z zawodzącymi kobietami, które może płakały nad Nim, a może tylko tak robiły, bo taki był zwyczaj.
Jezus mówi: ”Jeżeli to robią teraz z zieloną roślinnością, co się stanie z suchą?” Jeżeli to robią teraz z Kimś, kto jest Bogiem, kto mówi prawdę, kto przyniósł im zbawienie, który kocha, co zrobią z tymi którzy będą wyschnięci? Co się stanie z tym pokoleniem? Chyba trzeba się modlić, bo czas jest krótki. Jesteśmy w chwilach wielkich zmian. Nie zdajemy sobie sprawy, że ten świat może naprawdę przejść katastrofę. Sami sobie tę katastrofę nakręciliśmy. Wystarczy tylko kilku ludzi, którzy pokierują ten świat na złe tory.
Co się z nami może stać, kiedy odrzuciliśmy Boga, przykazania, Kościół, kiedy żyjemy sobie w swoim własnym świecie? Chrystus chyba wie: może być ponowna Sodoma i Gomora, może być kolejny potop, a może - jak mówi Pismo - może spaść ogień... jeżeli żyjemy w prawdzie - nie bójmy się. Jest ciężko, ale jesteśmy z Bogiem. Nawet jeżeli stracimy to życie i trzeba będzie iść ciężką drogą na Golgotę, gdzie nie będzie już ”zmiłuj się”. Ale będziemy wiedzieli, że idziemy prawidłową, dobrą drogą.
”Kto nie bierze swojego krzyża, nie jest Mnie godzien” - mówi Jezus. Módlmy się, abyśmy byli godni Chrystusa. Chrześcijaństwa bez krzyża nie ma - to jest kłamstwo. Chrześcijaństwo jest tam, gdzie potrafimy wziąć prawdziwe cierpienie na swoje barki, prawdziwy krzyż, z cierpliwością to znosić, oddawać Bogu. Ci, którzy szukają łatwego chrześcijaństwa, miękkiego, tylko radosnego, idą drogą, która prowadzi do zguby - na zatracenie. Niech Bóg nas od tego broni, abyśmy Go zdradzili, odepchnęli krzyż i szli tylko za Jezusem, który uzdrawia. Za krzyżem szła tylko Matka...
Niech teraz idzie z nami, którzy znowu bierzemy trudny krzyż. Idziemy tą wąską, śliską i trudną drogą. I chcemy wejść przez wąską bramę. A Pismo nas ostrzega: ”Niewielu znajduje drogę, która prowadzi do zbawienia”. Nie bójmy się więc.
I teraz módlmy się w tej dziesiątce o tę wiarę, siłę, abyśmy do końca szli, gdziekolwiek nas ta droga zaprowadzi. Abyśmy byli wierni do końca Chrystusowi i swojemu powołaniu.

Tajemnica śmierci Pana Jezusa na krzyżu

Dla tamtych ludzi wydawało się to zwycięstwem. Dla Rzymian, dla Żydów, dla tych wszystkich, którzy stali wokół krzyża. To było już ostateczne rozwiązanie tej trudnej sprawy nauczyciela z Nazaretu. Dla Matki była wielką tragedią, dla Jana, który tam stał - wielkim zakłopotaniem. Wytrwał do końca, stał pod krzyżem. Czy rozumiał, co się naprawdę działo i czego był świadkiem?
Na krzyżu dokonała się pierwsza beatyfikacja - przebaczenie grzechów złoczyńcy, który może minutę czy godzinę przed śmiercią błagał Chrystusa o przebaczenie. Chrystus powiedział do niego: ”Dziś będziesz ze mną w raju.” Dziś. Zaraz. Przepiękna scena.
Jak również to cudowne nawrócenie żołnierza, który przebił bok Chrystusowi. Ale Chrystusa krew i woda, która wyszła z jego boku, oblewając tego żołnierza całkowicie, doprowadziła do jego nawrócenia. Uwierzył. Tam pod krzyżem działy się naprawdę wielkie cuda. Czy nie jest to dla nas piękne? Inni pouciekali, nie było ich tam. Ale ci, którzy dotrwali do końca, którzy byli świadkami tej pozornej klęski Boga, morderstwa Boga, stali się świadkami nowego porządku.
Może jesteś Janem, może Maryją, może którąś z tych innych kobiet... a może jesteś którymś z tych złoczyńców? Tym, który bluźnił Bogu, a może tym, który błagał o miłosierdzie w ostatniej chwili? Módlmy się więc abyśmy wytrwali do końca.
Bóg nam wybaczy, pomoże, uzdrowi nas, nam wskaże nam drogę! Wszystkie nasze pozorne śmierci, cierpienia staną się wielkim zwycięstwami, ponieważ są dziś wpisane w krzyż. Ale zbawia tylko ten krzyż, na którym jest Jezus. Nie ten krzyż, na którym byli złoczyńcy, ale ten, na którym zawisło ciało samego Boga. Dlatego z wiarą módlmy się i prośmy teraz: ”Krzyżu, w krzyżu zbawienie, w krzyżu nasza nadzieja, w krzyżu nasze uzdrowienie!” Nie dajmy się zwieść - chrześcijaństwo bez krzyża? Takie nie istnieje.
Ale wybór należy do mnie. Chrystus jest z nami dzisiaj do końca świata. I powiedział, że żaden uczeń nie może być wyżej od Mistrza. Wyraźnie powiedział, że trzeba wziąć ten krzyż i trzeba wytrwać do końca. I podjąć dobrą decyzję. Przebacz mi, Jezu, moje grzechy. Żałuję za wszystko. Przy końcu życia - mam taką nadzieję i wierzę - że Jezus do mnie powie: ”Wejdź do Królestwa mojego, sługo wierny. Bo tobie przygotowałem od początku świata to, co będzie trwało na wieki: radość ze mną na wieczność.”

Źródło: www.youtube.com
Zainstaluj aplikację na swój telefon
x

Udostępnij rozważanie

Facebook Twitter
Mail Kopiuj link