Rozważania różańcowe

Różaniec z ks. Piotrem Glasem (taj. radosne)

Zwiastowanie Maryi

Jakże wielkim zaskoczeniem musiało być dla Maryi pojawienie się anioła. Prawdopodobnie nie spodziewała się niczego konkretnego tego pięknego poranka. Dzień jak zawsze, zwykłe obowiązki młodej dziewczyny, a tu nagle przychodzi gość z nieba. Reakcja Maryi była niesamowita: ”Skądże mi to?”, ”Jak to się dziś stanie?”, ”Dlaczego ja?”. Ale uwierzyła temu, który przyszedł z nieba, który powiedział Jej, że będzie Matką Syna Bożego.
Ile jest dzisiaj sytuacji, które nas zaskakują? Nie wiemy, że tego dnia może stać się coś naprawdę wielkiego, że Bóg do nas przemówi w różnych znakach, okolicznościach, przez drugiego człowieka... Te znaki często są obecne, ale my ich nie odczytujemy, nie rozumiemy, ponieważ nie jesteśmy duchowo nastawieni na słowo samego Boga, skierowane do nas. A Bóg przemawia każdego dnia. Daje nam znaki, kieruje nami, tak jak Go prosimy w modlitwie.
Pomóż nam Boże, abyśmy umieli nasłuchiwać każdego dnia, wsłuchiwać się w Twoje słowo, odczytywać sytuacje, które każdego dnia są dla nas zaskoczeniem. A jednocześnie nie są one czystym przypadkiem, lecz może właśnie tym wyjątkowym spotkaniem. Tą wiadomością, którą chcesz nam przekazać. Daj, abyśmy mogli zawsze mieć serce które odpowie na Twoje wezwanie. Abyśmy zawsze mówili tak jak Maryja: ”Niech Twoja wola się spełnia, nie moja.” Dziękuję Ci, Panie, za jeszcze jeden dzień. Za ten cud Twojej obecności w moim życiu.

Nawiedzenie św. Elżbiety

Biblia mówi nam, że Maryja poszła w góry. Nie wiemy gdzie, ale domyślamy się, które to było miejsce. To dziwne, że Maryja  - będąc w ciąży - wybrała się właśnie w góry. Logicznie myśląc, powinna się oszczędzać, a jednak poszła podzielić się tą wielką radością z Elżbietą, która sama była już w ciąży. Maryja przynosi dzisiaj wielką radość Elżbiecie. Nie musiała mówić wielu słów, ponieważ był Duch Święty, który napełniał Matkę Najświętszą, i była obecność Zbawiciela w jej łonie - to wystarczyło. Dokonała pierwszego cudu - dzieciątko poruszyło się w łonie samej Elżbiety i nastała radość Ducha Świętego.
Kiedy jesteśmy namaszczeni Duchem Świętym, kiedy chodzimy w Duchu Świętym, nie musimy wiele mówić - albo tylko trochę - ponieważ ludzie, którzy nas widzą, którzy nas słuchają, i którzy są przy nas, odczuwają, że jesteśmy wypełnieni Bogiem. Nie jest to mądrość, to nie są tylko słowa, puste filozofie, ale jest to obecność samego Boga. Jak brakuje nam tego dzisiaj - w tych naprawdę złych czasach, w czasach kiedy jest więcej przekleństwa niż dobrych słów, kiedy częściej do ludzi przychodzimy interesownie niż z miłości... Jak bardzo brakuje nam chodzenia w Duchu Świętym... Dlatego prośmy Boga o tę łaskę, aby ludzie - patrząc na nas, słuchając nas, widząc nas - czuli, że jesteśmy posłańcami Boga. Że jesteśmy namaszczeni. Że przynosimy dobrą, a nie złą nowinę.

Narodzenie Pana Jezusa

Samotny pobyt w Betlejem, to chyba jedno z najpiękniejszych przeżyć duchowych. Ta cisza... tylko sam na sam w tym miejscu z Jezusem, gdzie dwa tysiące lat temu narodził się sam Zbawiciel. W czasie pandemii mieliśmy Święta inne niż zwykle: nie takie kolorowe, nie świecące, bez światełek, dekoracji... dla wielu ludzi było to nie do zniesienia, bo Boże Narodzenie straciło nagle cały sens. Robienie tego rabanu, tych światełek, prezentów, obiadów, przyjęć... I niektórzy nie mogli się odnaleźć w takim Bożym Narodzeniu.
Ale dla wielu było to kolejne odkrycie: że Bóg rodzi się w ciszy. Że może to szczególne Boże Narodzenie, było w zupełnie innym wymiarze: w wymiarze miłości Boga do człowieka. Spotkania Go takim, jakim jest. Boga, który się otwiera i dziś zaprasza nas wszystkich do podjęcia tej niesamowitej podróży z Nim: od Betlejem, aż po krzyż.
Dlatego prośmy Boga, aby dał nam tą łaskę wytrwania w tych chwilach radosnych, kiedy do Betlejem przychodzą ludzie, pasterze, aniołowie, archaniołowie - jak również w tych trudnych chwilach odrzucenia i niezrozumienia i w chwili najgorszej, jaką jest odrzucenie na Golgocie. Prośmy Boga, abyśmy nigdy nie zwątpili, że On jest z nami zawsze. Przyjmijmy Go teraz z tą radością, z jaką przyjęła Go Maryja i sam Józef oraz pasterze - prości ludzie, niewykształceni, ale ludzie z otwartymi sercami. Bądźmy jednymi z nich, abyśmy przyjęli Chrystusa w Święta Bożego Narodzenia w inny sposób, niż przyjmuje świat. Dziś przyjmijmy Boga, który znowu pozwala nam się znaleźć.

Ofiarowanie Pana Jezusa

Można zafascynować się Symeonem i Anną, którzy - jak mówi Biblia - oczekiwali Mesjasza tyle lat... Byli już w wieku bardzo starym. Ich zwykłe obowiązki, które mieli w swoim życiu, wszystko to, co działo się wokół nich, było tak bardzo proste, zwykłe i monotonne. I dopiero przy końcu ich życia Bóg dał im tę wielką łaskę zobaczenia Zbawiciela.

Czasami nam się wydaje, że życie jest monotonne, że nic się nie dzieje. Nawet nasze obowiązki odnośnie wiary, religii - że nic nam nie przynoszą, bo nic się nie dzieje. A my chcielibyśmy być świadkami czegoś nadzwyczajnego! Może trzeba być cierpliwym, bo Bóg każdemu daje tę jedną chwilę, to jedno wydarzenie, które może zmienić wszystko. Bóg wynagradza naszą wytrwałość naszej codzienności - tak, jak wynagrodził wytrwałość tych starszych ludzi, którzy zobaczyli zbawienie.

A proroctwo wobec Maryi, że Jej serce przeszyje miecz? Musiała na to czekać bardzo długo - trzydzieści trzy lata. Zachowywała to wszystko w swoim sercu. Może chciała o tym zapomnieć, może w pewnym momencie rzeczywiście zapomniała o tych słowach, które zostały wypowiedziane właśnie w chwili ofiarowania - ale na pewno to wszystko wróciło do Niej, kiedy stała pod krzyżem.

Wydaje nam się, że Bóg działa wolno, że się nie spieszy... ale Bóg zawsze działa. Nie traćmy więc cierpliwości, nie przyspieszajmy wydarzeń. To, co ma się w moim życiu wydarzyć, w którymś momencie się wydarzy, ale módlmy się, abyśmy tego nie przegapili, nie przespali. Bóg działa w bardzo zaskakujących chwilach, mało oczekiwanych, czasami w wydarzeniach, które nie mają wielkiego znaczenia. Ale moje powiedzenie Mu ”tak” właśnie w tym momencie jest wielkim powiedzeniem ”tak” na całe moje życie i zbawienie. Miejmy oczy naszych serc i naszych dusz szeroko otwarte. Bóg dzisiaj przemawia do każdego z nas.

Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni

Co działo się w sercu Matki Bożej i Świętego Józefa, gdy zorientowali się, że nie mają Dziecka koło siebie? Jaki był strach, panika - musieli wracać z powrotem i szukać... Nie wiedzieli, co się stało, a w tamtych czasach nietrudno było o tragedię. A kiedy znaleźli Chrystusa, to On im po prostu powiedział, że zaczyna pracować dla swojego Ojca. ”Nie dziwcie się”, ”nie martwcie się”, ”Ja robię to, na co przyszedłem” - już teraz, jako mały chłopczyk!    Ten czas jakiegoś pogubienia, który może do nas przyjść, czas w którym strach i panika wchodzi do naszych serc, niekoniecznie dlatego, że zgubiliśmy Chrystusa czy wiarę (a tym niestety ludzie dzisiaj najmniej się przejmują), ale dlatego, że nie będzie pieniędzy, nie będzie czym ogrzewać domów, nie będzie dachu nad głową, nie będzie gdzie mieszkać, nie będzie jedzenia dla dzieci... Te nasze wszystkie przyziemne rzeczy. Biblia mówi: ”Nie martwcie się o to. Zobaczcie na lilie, na ptaki... Czyż Ojciec Niebieski nie kocha was bardziej niż te ptaki i te lilie?”.

Dlatego w chwilach trudnych bądźmy jak Maryja i Józef: idźmy i szukajmy Chrystusa. Może w tej ludzkiej panice i strachu. Nie bójmy się do tego przyznać, bo to zdarza się każdemu z nas. Ale  przede wszystkim szukajmy Boga, bo Bóg da nam wszystko czego potrzebujemy (a niekoniecznie to, co nam się chce). Nawet w najgorszych czasach naszego życia, w chwilach paniki, ciemności i zagubienia - jeżeli będziemy mieć Boga, będziemy mieć pewność że On jest z nami, to wówczas szatan nie wykorzysta strachu przeciwko nam, nawet kiedy będzie trudno. Prośmy Maryję, abyśmy zawsze mieli Chrystusa na pierwszym miejscu w naszym życiu, a cała reszta będzie nam dodana. Ufajmy.

Źródło: www.youtube.com

Podobne rozważania

Różaniec z ks. Piotrem Glasem (taj. światła)

Różaniec z ks. Piotrem Glasem (taj. chwalebne)

x

Udostępnij rozważanie

Facebook Twitter
Mail Kopiuj link